Z fejsa Jagody

Nasze ślimacze stadko w coraz lepszej kondycji. Po kilkumiesięcznej głodówce (średnio od października) nasze małe smoki (w sumie ślimak bardzo mi przypomina wyglądem smoka) mają smoczy apetyt. Wczoraj po godzinie – dwóch od wysypania karmy już były prawie puste deski (jeszcze przed rozpoczęciem pory nocno-obiadowej). Ponieważ zależy nam by nasi podopieczni jak najszybciej wrócili do formy (i nabrali ochoty na amory) dostały sporą dokładkę. Zjadły wszystko, do ostatniego okruszka. Dziś żeby oszczędzić sobie pracy od razu wysypałam większe porcje – coś mi się zdaje, że trochę nawet przesadziłam, ale sprawdzę rano.

W ubiegłym roku bardzo wszystko przeżywaliśmy. Wszystko było nowością. Pomimo tego że sporo czytaliśmy o hodowli i przez kilka miesięcy jeździliśmy oglądać jak wyglądają różne fazy i jak to jest w praktyce – tak naprawdę uczyliśmy się wszystkiego obserwując nasze ślimaki. Nie wiedzieliśmy po czym poznać czy wszystko jest w porządku, jak powinny się zachowywać nasi podopieczni o różnych porach dnia. Niektóre parametry – takie jak wilgotność i temperatura mogliśmy ustawiać zgodnie z zaleceniami, ale okazało się, że nie wiemy jak kontrolować inny kluczowy parametr – wentylację (a w zasadzie dopływ świeżego powietrza).
Kiedy już się wie o co chodzi, całkiem dobrym czujnikiem jest własny nos (w pomieszczeniu nie może być duszno), ale na początku wydawało nam się że skoro to ślimaki afrykańskie, to przede wszystkim powinny mieć ciepło.
Przeżywaliśmy każdego padłego ślimaka, a kiedy zaczęły nam zdychać w większych ilościach (ze względu na zbyt słabą wentylację) prawie płakaliśmy wybierając trupki i nie wiedząc, co jest nie tak.

Teraz jeden rzut oka wystarcza mi na ocenę czy ślimak jest w dobrej kondycji, czy też może przyszedł już jego kres (normą jest że w pierwszym miesiącu po wybudzeniu pada ok 5 % reproduktorów, które były słabsze lub gorzej przeżyły okres hibernacji).
Dziś przez dłuższą chwilę obserwowałam ślimaki, jak po wieczornym myciu i wysypaniu paszy zabierają się do jedzenia. Wyglądają naprawdę dobrze, wydaje mi się że lepiej niż te reproduktory które kupiliśmy jako stado początkowe. Są duże, mają ładnie wykształcone muszle – zostawiliśmy sobie jako „rodziców” przede wszystkim ślimaki z pierwszego gatunku, także trochę takich które miały lekko uszkodzone lub przebarwione od słońca muszle. Nie zmniejsza to ich walorów rozrodczych, ale z taką muszelką już nie da się ślimaka zakwalifikować do pierwszego gatunku.
Potomstwo tych ślimaków to trochę jak nasze „wnuki”. Dzieci tych, które sami wychowaliśmy.

Budzenie

Witamy

Dziś przywieźliśmy ślimaczki z chłodni i wybudzamy je.

Od razu trochę problemów się  pojawiło z ogrzewaniem i wentylacją

ale zobaczymy za kilka dni jak to wszystko się unormuje.

Wrzucam filmy

 

 

 

 

 

SEZON 2

Witamy wszystkich naszych czytelników po ,,wakacyjnej przerwie”, Wczoraj zrobiliśmy dezynfekcję pomieszczeń reproduktorni za pomocą Virkonu. Dzisiaj uzupełniliśmy zapasy  soli. Na jutro planujemy ostatnie sprzątanie  i najprawdopodobniej w piątek przywieziemy z chłodni nasze reproduktory.

Już nie możemy się  doczekać chociaż jak już wszyscy dobrze wiedzą – to masa pracy. Nam sprawia jednak dużo satysfakcji